Dzisiejszy dzień przeznaczyłem praktycznie na samo zaangażowane społecznie kino, niezależnie czy fabularne czy dokumentalne.
Czwarty dzień, to i tyle samo filmów obejrzanych podczas niego. Choć musiałem jednocześnie pominąć aż dwa spotkania z twórcami, żeby pozwolić sobie na to. W każdym razie był to całościowo udany dzień, nawet jeśli żaden z filmów nie wywołał we mnie zachwytu.
| fot. No Good Men, reż. Shahrbanoo Sadat, dystr. Aurora Films |
Zacząłem dzień filmem otwarcia Berlinale czyli afgańskim ,,No Good Men". Całkiem prędko miałem skojarzenia z irańskim ,,Nasieniem świętej figi". Obie produkcje mają prostą, może nawet telewizyjną realizację, zaś fabuła filmu wprost inkorporuje rzeczywiste tragedie, które wydarzyły się w kraju. Niestety afgański film nie jest równie precyzyjnie napisany jak dzieło Mohammada Rasoulofa. ,,No Good Men" potrafi porządnie ukazać środowisko mediów, w którym wszelkie próby ukazania prawdy kończą się niebezpiecznie dla dziennikarzy. Jednak kwestia jest taka, że co innego miało być dominującym motywem. Konkretniej traktowanie kobiet i postawienie pytania czy są jacykolwiek dobrzy mężczyźni w Afganistanie. Z początku osadzenie w telewizji daje dużo okazji do ukazania tego. Jednak od momentu kiedy przedstawione zostaje przejęcie władzy przez talibów, nagle co innego staje się głównym tematem. Do tego kwestia relacji mężczyzn i kobiet jest jeszcze torpedowana przez fatalny pomysł na wątek romantyczny, który stoi w sprzeczności z tym, co było wcześniej pokazane. To nie jest zły film, bo wciąż w miarę nieźle ukazuje ważne, warte ukazania wydarzenia. Jednakże jeśli szukacie jakiegoś lepszego filmu o dziennikarstwie oraz tragicznej pozycji kobiet w kraju, to zdecydowanie sprawdźcie ,,Holy Spider" Ali Abbasiego jeśli wciąż go nie widzieliście. Jestem szczerze zaskoczony, że akurat po seansie ,,No Good Men" usłyszałem oklaski, bo jak dotąd na żadnym innym pokazie filmu spoza konkursu nie miałem do czynienia z nimi.
| fot. I Understand Your Displeasure, reż. Kilian Armando Friedrich |
Zaraz po tym obejrzałem swój pierwszy film z Konkursu On Air w tym roku. Niemieckie ,,I Understand Your Displeasure" to zaangażowany społecznie dramat o tragicznej sytuacji sprzątaczy. Oglądamy go z perspektywy podwykonawczyni, która musi pilnować pracy innych, sytuacji w kilku różnych miejscach pracy, męczyć się z telefonami od wyżej postawionych ludzi, a także borykać się z osobistymi problemami. To stresujący film, w którym każdy kolejny moment z dzwoniącym telefonem sprawia, że coraz bardziej czujemy to, co główna bohaterka. Jesteśmy postawieni w jej butach, a to jest całkiem niewygodne. Albowiem Heike podejmuje wiele złych decyzji. Czuje się do nich zmuszona, bo zleceniodawcy wykorzystują patologie systemu dla własnej korzyści. Jednakże to są złe decyzje i bardzo łatwo przyjdzie nam oceniać je. ,,I Understand Your Displeasure" pokazuje beznadziejną sytuację. Czy oferuje jakieś rozwiązanie? Na pewno sugeruje co powinno się zrobić. Jednak odnoszę wrażenie, że twórca jest świadomy tego, iż patrząc na to realistycznie, mamy niewielką szansę na dokonanie zmiany. Dla jednych może to być zaleta, a dla innych wada. Warto jeszcze dodać, że duża część obsady to były osoby bez aktorskiego doświadczenia, co czyni całość bardziej realistyczną.
Na wieczór zaplanowałem sobie dwa dokumenty. Pierwszym z nich był ,,Arek.Mama.Panorama" o jak dotąd nieznanym mi toruńskim artyście i aktywiście Arku Pasożycie. Zaletą takich produkcji jest to, że dzięki nim poznaję nowe osoby, którymi warto zainteresować się. Przedstawione w filmie jego działania artystyczne oraz aktywistyczne przyciągają uwagę i mają ewidentną wartość. Do tego cały dokument jest utrzymany w lekkim tonie, a także przyjemnej formie dzięki uroczym animacjom i energicznej muzyce. Oprócz działań Arka, ciekawa jest też historia Panoramy Tatr. Jeżeli kiedykolwiek trafiliście na trop czegoś, co jest praktycznie nieodnalezione i czuliście frustrację nie potrafiąc samemu tego znaleźć, to poczujecie się jak w domu. To samo dotyczy relacji z rodzicami, gdyż słuchając tych rozmów, odnosiłem wrażenie jakbym słyszał mój własny dom. W ogólnym rozrachunku to prosty film, ale też naprawdę sympatyczny, a takie dokumenty też są mile widziane.
Drugim dokumentem było ,,A Goodnight Kiss" o także nieznanej mi postaci. Konkretniej chodzi o Irenę Veisaitė czyli litewską literaturoznawczynię i krytyczkę teatralną. To osoba z trudną oraz bogatą historią życia. Żyła aż 92 lata i przez ten długi okres przeżyła wiele tragedii. Film robi porządną robotę w przedstawieniu tego. Skupia się przede wszystkim na tym jak historyczne wydarzenia ukształtowy ją. Czy to przez straty w rodzinie czy konieczność wyjechania poza kraj. Materiały archiwalne nie są odrestaurowane, a do tego nie ma ich tak dużo jak na to liczyłem. Myślę, że warto też było skupić się w większym stopniu na aspekcie kulturowym, który przecież też miał duże znaczenie dla Ireny. Jednak pomimo tych braków, to nadal solidny dokument.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz